Uwaga! Opowiadanie posiada wulgaryzmy oraz momenty erotyczne.
Rano 9:30
Szkoła.-ogromny budynek,a wokół niego pełno ludzi.Większość to frajerzy,którzy nigdy nawet nie zapalili.Hah żal mi ich.Ostatni rok męczarni w gimbie,a oni wolą mieć nos w książce.Wszyscy normalni nastolatkowie siedzą na schodach w szkole.Uwielbiam tą miejscówkę.Ta szkoła jest najgorsza w mieście.Niby dlaczego? Wciąż tego nie rozumiem,może i jesteśmy wykolejeni,ale zabawa jest przednia.
Otworzyłem swoją szafkę,wpakowałem plecak i poszedłem na schody.Na schodach siedzieli moi kumple i parę dziewczyn.
Z uśmiechem zagadałem do ekipy.
-Co tam durnie?
-Nuda.Dlaczego cię nie było na pierwszej godzinie?-Oznajmił Ethan.
-Poszedłem z Jaydanem na garaże.
-A gdzie tamten?
-Powiedział,że musi jeszcze gdzieś skoczyć.Nie pytałem.
-Słuchaj dzisiaj przy garażach o 17.Mamy ramę.
-Okej.-Wszyscy gadali,a ja oparłem się o ścianę i słuchałem.
Mia zaczęła się do mnie dostawiać.Musze przyznać,że trudno jest jej się oprzeć.Jej krótkie przetarte jinsowe spodenki,bokserka z ogromnym dekoltem,ogromne błękitne oczy oraz malinowe usta mówią same za siebie.Miałem z nią pełno przelotnych romansów,ale nie byłem z nią w związku.Nie jestem do tego stworzony.Uśmiechnięty przyparłem ją o ścianę i zacząłem całować po francusku,po czym spojrzałem w jej oczy i odszedłem do sali.Właśnie zadzwonił dzwonek.
Po lekcjach szybko śmignąłem do domu.Matka siedziała w kuchni i paląc papierosa pisała sms'a.O rany znowu będzie szarpanina-pomyślałem spoglądając na uprane jinsy na wieszaku.Matka zgasiła papierosa po czym odwróciła się do mnie i z wściekłą miną oznajmiła.
-Co to jest do cholery?-Pokazała na paczkę szlug w prawej ręce.
-Szlugi,a co ja ślepy,że się pytasz?
-Wiesz o co mi chodzi.Co one robiły w twoich spodniach?!
-Oh już przestań dobrze wiesz,że mam 15 lat,a w moim wieku prawie każdy pali.
-A to?-Wyciągnęła z kieszeni swoich spodni pudełko prezerwatyw.
-Masz dopiero 15 lat Justin! Po co ci się teraz dubczyć co?!!
-Od roku robię to prawnie,odczep się ode mnie.Ty co dzień jakiegoś fagasa przyprowadzasz,a mi każesz być aniołkiem?
Spierdalaj !Tyle mam do powiedzenia.
-Jak ty się wogóle odzywasz dziecko?! Dość tego pani Reach dzwoniła,że nie byłeś na żadnej poprawie,możesz nie zdać! Mam dość twojego włóczenia się po nocach i sprowadzania znajomych.Wieczorem przychodzą z poprawczaka.To już koniec.Po znalezieniu w tamtym roku kondomów,przez sąsiadkę i przyłapaniu przez dyrektorkę na paleniu,zadzwoniono do mnie z informacją,że cie zabierają.Masz godzinę na spakowanie.-Jej chude kości policzkowe przyprawiały mnie dreszcze.
-Co?!Pojebało cie?!!-Myślałem tylko o jednym-ucieczce.Spakowałem do plecaka parę rzeczy po czym bez słowa wyszedłem z domu.Poszedłem w umówione miejsce.Kiedy zobaczyłem kumpli od razu zrelacjonowałem wydarzenie.
-Moja stara wysłała mnie do poprawczaka.
-Co? Przesłyszałem się czy twojej matce totalnie odjebało?-Zaangażowanie Jacoba było wyraźne.
-Z kim ja teraz będę,wagarował,palił,pił,imprezował,bił,załatwiał szlugi i wogóle spędzał czas?
-Nie przesadzaj masz jeszcze chłopaków.-Powiedziałem irytująco.Teraz wyrwał się Ethan:
-No właśnie już nie.Dzisiaj z Anthonym uciekamy,bo tez nas mają wziąść.Sorry,że to mówię,ale nie możesz iść z nami,ponieważ załatwiłem przewózkę tylko dla nas.-Spojrzałem błagalnym wzrokiem na Mie.
-A ty mi pomożesz?
-Przepraszam,ale nie mogę.Moja piwnica jest co rano sprawdzana przez gliny.Nie możesz tam mieszkać.-Ze smutkiem przeleciałem wzrokiem wszystkich.Nagle zauważyłem faceta w mundurze z napisem "Zakład karny dla młodzieży "Kraty"".Gościu skradał się powoli z gazem pieprzowym do Ethana.Bez zastanowienia wykrzyknąłem:
-Uciekamy!-Wszyscy rzucili się gdzieś w las obok.Ja biegłem,nie tracąc tchu i obrywając z każdej strony badylami pełnych liścmi.
-Skurczybyki-zakląłem w myślach,dalej biegnąc.Las był na tyle ogromny,iż większośc wogóle była nie zbadana przez nikogo.Jest to największy las w Stanie Virginia.
Biegłem chyba z godzine i byłem na tyle daleko by się zgóbic.
Siadłem przy konarze drzewa,by odetchnąć i przemyśleć sprawę.Przemyślałem to i owo i doszedłem do wniosku,że będę tak błądził do znalezienia jakiegoś miejsca daleko od domu.I tak też się stało jedzenie jakoś się załatwiało.A to grzane kasztany,a to gotowane grzyby,a to maliny i poziomki.Jedzenia nie było brak i wody też,ponieważ często były strumyki.
Minęło parę dni i zauważyłem ogromne Jabłonki na środku drogi.Musiałem się przeczołgać pod nimi,ale to co za nimi ujrzałem było nie do pomyślenia.Prze de mną stał stary opuszczony budynek.Co on tu robił w środku lasu? No nic.Wszedłem bez problemowo i zacząłem się oswajać z nowym miejscem.
No to pierwszy dział rozpoznawczy z głowy.Znacie już historie Justina.Chce powiedziec hejterom,że lubię Justina Biebera i jestem Beliebers i jeśli wam się to nie podoba to zamiast zaprzątac mi głowę głupimi komentarzami,oszczędź mi i sobie czasu i już wyjdź.To na tyle to pa!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz