niedziela, 23 lutego 2014

Emily

Uwaga! Opowiadanie posiada wulgaryzmy oraz momenty erotyczne.

Rano 9:20
Normal



Otworzyłam oczy i potarłam ręką o czoło.Wstałam podpierając się rękami i spojrzałam na budzik.O Shit! Znowu to samo,znowu zaspałam na pierwszą godzinę!Szybko wstałam,niczym sprężyna i ruszyłam do mojej szafy,rozsunęłam drzwi od niej i przeleciałam wzrokiem po ciuchach,wybierając pierwszą,lepszą bluzkę,moje ulubione jeansy,te same jak zwykle tenisówki,jedną z torb i ukochaną biżuterie.Szybko wrzuciłam na siebie wybrane ciuchy i zbiegłam po schodach na dół.Wlazłam do łazienki i ogarnęłam się lekko,rozczesując włosy,malując oczy tuszem i brzoskwiniowym cieniem,oraz nakładając błyszczyk o smaku nektarynki,następnie podbiegłam do kuchni i zjadłam szybko naleśnika po czym popiłam czekoladą.Chciałam powiedzieć mojej mamie "cześć",ale gdy tylko otworzyłam usta pokazała mi gest znaczący "bądź cicho,bo gadam".
Wyszłam,więc z domu i wsiadając do Jeepa nakazałam mojemu kierowcy jechać jak najszybciej do szkoły.Daniel od razu ruszył,nie patrząc na to,czy zdążyłam zapiąć pasy.Ahh Durny lokaj!Wysiadłam jak najszybciej,zatrzaskując po sobie hałaśliwie drzwi i pobiegłam do wejścia szkoły.Właśnie była przerwa.Wpisałam kod do mojej szafki i wyjęłam z torby dwie książki na geografię,torbę włożyłam do szafki i zamknęłam ją.
-Cześć Emily.Znowu zaspałaś?-Spytała moja przyjaciółka Liz.
-Taa,muszę sobie chyba kupić drugi budzik.-Uśmiechnęłam się i przytuliłam z Liz.Gadałyśmy całą przerwę,potem poleciałyśmy do swoich sal. Po skończonych lekcjach,wsiadłam do czekającego pod szkołą samochodu i po zapięciu pasów nakazałam ruszyć mojemu lokajowi.Przez czas drogi rozmyślałam nad smsem od mojej mamy,który dostałam na lekcjach.Ona nigdy do mnie nie pisała,prawie wcale nie miałyśmy ze sobą kontaktów.Zawsze wracając z domu czekała na mnie kartka z napisem."Zamów sobie jakieś jedzenie,tu masz kasę." i banknot 100 zł.Widziałam ją tylko rano gadającą przez telefon.Ten sms mnie niepokoił,napisała mi tak:"Emily nie idź nigdzie po lekcjach,czekam na ciebie w domu z niespodzianką.Buziak Mama." Otworzyłam niepewnie drzwi wejściowe i zobaczyłam moją mamę odstrojoną jak zawsze w drogie ciuchy,z uśmiechem przylepionym do twarzy:
-Kochanie chce ci kogoś przedstawić.Jestem pewna,że go polubisz tak bardzo jak ja go kocham.-Wtedy wyszedł z kuchni jakiś facet i przedstawił się jako William Davenson.
-Ja i Will jesteśmy od dzisiaj zaręczeni,mamy zamiar pobrać się w przyszłym miesiącu.
-Spoko,fajnie,gratuluje.-Powiedziałam,nie wiedząc co powinnam powiedzieć i poszłam na górę.Potem mama wykrzyknęła,że wychodzi do pracy i zostawia mnie samą z jak to ona ujęła "Willim".Zaczęłam czytać książkę,a Will wszedł do mojego pokoju.
-Cześć,Emily,tak? Ile ty masz lat?
-17.
-Jeej to dużo,to pewnie masz już chłopaka?
-Nie,nie mam i nie mam zamiaru mieć.
-Wolny ptak z ciebie hah? 
-Można tak powiedzieć.-Mężczyzna siadł przy mnie i oparł swoją rękę o moje ciało,następnie wyjął z moich rąk książkę i rzucił ją na ziemie.Złapał mnie za nadgarstki i położył się na mnie.Zaczęłam się szarpać i krzyczeć,ale on zatkał mi usta ręką,potem zaczął zdejmować moją bluzkę i zatapiać nos w moich piersiach.Po moich oczach spłynęły potokiem łzy.Jeśli tak mam stracić dziewictwo,to wolę umrzeć.Na szczęście weszła po chwili mama i Will zszedł ze mnie.Zbiegłam szybko na dół i zaczęłam przez łzy krzyczeć mamie,jakim to obrzydliwcem jest jej przyszły mąż.
-Jak możesz taki głupoty wygadywać! Wyjdź z mojego domu i wróć jak już przemyślisz swoje durne kłamstwa!-Nie mogłam w to uwierzyć,jak ona może mi nie wierzyć?!Wzięłam swoją torbę przy drzwiach i uciekłam.Biegłam tak,bez celu,aż doszłam na osiedle wyrzutków,za ich blokami był gigantyczny las.Raz się żyje pomyślałam.Przez następne parę dni nic nie jadłam oprócz malin,lub truskawek spotkanych po drodze.Słabłam coraz bardziej,zakręciło mi się w głowie,wszystko staje się nie wyraźne.....ciemność.


__________________________________________________________________
Łooo strasznie długi wyszedł. Sorrki,za długość :)

poniedziałek, 30 września 2013

Justin.

Uwaga! Opowiadanie posiada wulgaryzmy oraz momenty erotyczne.

Rano 9:30 

Szkoła.-ogromny budynek,a wokół niego pełno ludzi.Większość to frajerzy,którzy nigdy nawet nie zapalili.Hah żal mi ich.Ostatni rok męczarni w gimbie,a oni wolą mieć nos w książce.Wszyscy normalni nastolatkowie siedzą na schodach w szkole.Uwielbiam tą miejscówkę.Ta szkoła jest najgorsza w mieście.Niby dlaczego? Wciąż tego nie rozumiem,może i jesteśmy wykolejeni,ale zabawa jest przednia.
Otworzyłem swoją szafkę,wpakowałem plecak i poszedłem na schody.Na schodach siedzieli moi kumple i parę dziewczyn.
Z uśmiechem zagadałem do ekipy.
-Co tam durnie?
-Nuda.Dlaczego cię nie było na pierwszej godzinie?-Oznajmił Ethan.
-Poszedłem z Jaydanem na garaże.
-A gdzie tamten?
-Powiedział,że musi jeszcze gdzieś skoczyć.Nie pytałem.
-Słuchaj dzisiaj przy garażach o 17.Mamy ramę.
-Okej.-Wszyscy gadali,a ja oparłem się o ścianę i słuchałem.

Mia zaczęła się do mnie dostawiać.Musze przyznać,że trudno jest jej się oprzeć.Jej krótkie przetarte jinsowe spodenki,bokserka z ogromnym dekoltem,ogromne błękitne oczy oraz malinowe usta mówią same za siebie.Miałem z nią pełno przelotnych romansów,ale nie byłem z nią w związku.Nie jestem do tego stworzony.Uśmiechnięty przyparłem ją o ścianę i zacząłem całować po francusku,po czym spojrzałem w jej oczy i odszedłem do sali.Właśnie zadzwonił dzwonek.
Po lekcjach szybko śmignąłem do domu.Matka siedziała w kuchni i paląc papierosa pisała sms'a.O rany znowu będzie szarpanina-pomyślałem spoglądając na uprane jinsy na wieszaku.Matka zgasiła papierosa po czym odwróciła się do mnie i z wściekłą miną oznajmiła.

-Co to jest do cholery?-Pokazała na paczkę szlug w prawej ręce.
-Szlugi,a co ja ślepy,że się pytasz?
-Wiesz o co mi chodzi.Co one robiły w twoich spodniach?!
-Oh już przestań dobrze wiesz,że mam 15 lat,a w moim wieku prawie każdy pali.
-A to?-Wyciągnęła z kieszeni swoich spodni pudełko prezerwatyw.
-Masz dopiero 15 lat Justin! Po co ci się teraz dubczyć co?!!
-Od roku robię to prawnie,odczep się ode mnie.Ty co dzień jakiegoś fagasa przyprowadzasz,a mi każesz być aniołkiem?
Spierdalaj !Tyle mam do powiedzenia.
-Jak ty się wogóle odzywasz dziecko?! Dość tego pani Reach dzwoniła,że nie byłeś na żadnej poprawie,możesz nie zdać! Mam dość twojego włóczenia się po nocach i sprowadzania znajomych.Wieczorem przychodzą z poprawczaka.To już koniec.Po znalezieniu w tamtym roku kondomów,przez sąsiadkę i przyłapaniu przez dyrektorkę na paleniu,zadzwoniono do mnie z informacją,że cie zabierają.Masz godzinę na spakowanie.-Jej chude kości policzkowe przyprawiały mnie dreszcze.
-Co?!Pojebało cie?!!-Myślałem tylko o jednym-ucieczce.Spakowałem do plecaka parę rzeczy po czym bez słowa wyszedłem z domu.Poszedłem w umówione miejsce.Kiedy zobaczyłem kumpli od razu zrelacjonowałem wydarzenie.

-Moja stara wysłała mnie do poprawczaka.
-Co? Przesłyszałem się czy twojej matce totalnie odjebało?-Zaangażowanie Jacoba było wyraźne.

-Z kim ja teraz będę,wagarował,palił,pił,imprezował,bił,załatwiał szlugi i wogóle spędzał czas?
-Nie przesadzaj masz jeszcze chłopaków.-Powiedziałem irytująco.Teraz wyrwał się Ethan:

-No właśnie już nie.Dzisiaj z Anthonym uciekamy,bo tez nas mają wziąść.Sorry,że to mówię,ale nie możesz iść z nami,ponieważ załatwiłem przewózkę tylko dla nas.-Spojrzałem błagalnym wzrokiem na Mie.

-A ty mi pomożesz?
-Przepraszam,ale nie mogę.Moja piwnica jest co rano sprawdzana przez gliny.Nie możesz tam mieszkać.-Ze smutkiem przeleciałem wzrokiem wszystkich.Nagle zauważyłem faceta w mundurze z napisem "Zakład karny dla młodzieży "Kraty"".Gościu skradał się powoli z gazem pieprzowym do Ethana.Bez zastanowienia wykrzyknąłem:

-Uciekamy!-Wszyscy rzucili się gdzieś w las obok.Ja biegłem,nie tracąc tchu i obrywając z każdej strony badylami pełnych liścmi.

-Skurczybyki-zakląłem w myślach,dalej biegnąc.Las był na tyle ogromny,iż większośc wogóle była nie zbadana przez nikogo.Jest to największy las w Stanie Virginia. 

Biegłem chyba z godzine i byłem na tyle daleko by się zgóbic.
Siadłem przy konarze drzewa,by odetchnąć i przemyśleć sprawę.Przemyślałem to i owo i doszedłem do wniosku,że będę tak błądził do znalezienia jakiegoś miejsca daleko od domu.I tak też się stało jedzenie jakoś się załatwiało.A to grzane kasztany,a to gotowane grzyby,a to maliny i poziomki.Jedzenia nie było brak i wody też,ponieważ często były strumyki.

Minęło parę dni i zauważyłem ogromne Jabłonki na środku drogi.Musiałem się przeczołgać pod nimi,ale to co za nimi ujrzałem było nie do pomyślenia.Prze de mną stał stary opuszczony budynek.Co on tu robił w środku lasu? No nic.Wszedłem bez problemowo i zacząłem się oswajać z nowym miejscem.

No to pierwszy dział rozpoznawczy z głowy.Znacie już historie Justina.Chce powiedziec hejterom,że lubię Justina Biebera i jestem Beliebers i jeśli wam się to nie podoba to zamiast zaprzątac mi głowę głupimi komentarzami,oszczędź mi i sobie czasu i już wyjdź.To na tyle to pa!

Czas zacząc.

Cześc!
Jetem Emila,a to jest mój nowy blog.
Opowiadanie będzie mówiło o nastolatkach (w różnym wieku),którzy z różnych powodów uciekają z różnych miejsc.Na razie każdy rozdział będzie kartką z pamiętnika po kolei każdego bohatera.Jest tak tylko dlatego byście poznali nowe postacie.To tyle.Mam nadzieje,że nie brzmi to zbyt urzędowo.No nic tu macie jak coś zwiastun.Jest on mojej własnej roboty.Obyście mnie polubili! <3                              ps.Będę podpisywac się.EmKa